O nas
historia, która zaczęła MaltanLandie
Misiu nie urodził się „premium”.
Urodził się zdenerwowany.
Każde ubranko, które mu zakładaliśmy, było jak żart z psa.
Niby ciepłe, a po pięciu minutach podwinięte pod brzuch.
Niby dopasowane, a szwy ciągnęły, materiał się skręcał, a przy pierwszym biegu wszystko się targało.
Misiu zamiast cieszyć się spacerem szarpał się z ciuchami, bo mu po prostu przeszkadzały.
Zabawki?
Kolorowe, piszczące, „bezpieczne”.
Po godzinie zostawały kawałki gumy w zębach, posmak plastiku i frustracja.
Nie zabawa.
Smycze?
Najgorsze.
Sztywne, źle wyważone, ciągnące szyję.
Każdy szarpnięty krok kończył się uciskiem na gardło, jakby spacer miał być karą, a nie wolnością.
I wtedy powiedzieliśmy: dość.
Nie robimy ubrań, które tylko ładnie wyglądają na zdjęciu.
Robimy ubrania, które grzeją, leżą jak trzeba i nie walczą z psem.
Nie robimy zabawek, które rozpadają się po godzinie.
Robimy takie, które pies może gryźć bez ryzyka, że zostaną mu w pysku wspomnienia w postaci gumy.
Nie robimy smyczy, które duszą.
Robimy smycze, które prowadzą spokojnie, pewnie, bez bólu.
MaltanLandia powstała z frustracji, testów i psiej prawdy.
To marka robiona dla psów, nie pod zarobki.
Jeśli Twój pies jest mały, delikatny i ma charakter —
to tu jest jego miejsce.
